


THE VISIT
ROBERT DANDAROV
MAD ART GALLERY
17 listopada, 2023 - 13 stycznia, 2024, Poznań
W obrazach Roberta Dandarova nieustannie pobrzmiewa poetycka obróbka ciemniejszej, a zarazem delikatnej sfery wewnętrznej człowieka poprzez mitologię, symbolikę, figlarność i odwołania do historii sztuki. Ciężar, który zdają się nieść jego malarstwo, z lekkim humorem przekazywany jest odbiorcy, który potrzebuje krzesła, by rozpakować liczne warstwy ukryte w rytmie tych dzieł. Podobnie jak w złowieszczym filmie, obrazy te emanują nieznośnym napięciem, jak kronika zapowiedzianego koszmaru, choć zawsze z kapką figlarnego tonu. Obraz za obrazem powierzchnie artysty snują opowieści bez określonej osi czasu, wprowadzając do współczesności dawne legendy i baśnie dzięki wyrafinowanemu pojmowaniu metafor i symboli. Ciężar ten ma swoje źródło w samej „fundamencie” artysty. Dandarov dorastał w byłej Jugosławii lat 60. i 70., a tamte burzliwe czasy odcisnęły trwałe piętno na jego wyobraźni i tematyce twórczości. Opisuje on Macedonię, swoje korzenie, jako „krajobraz krwi i poezji, wielkich pejzaży i klasztorów oraz dziwnych ludzi”. Nieprzypadkowo można by to samo powiedzieć o jego sztuce, która – przeciwnie – stanowi dla niego azyl. W tym sensie zgadza się z Arthurem Schopenhauerem (1788–1860), że sztuka zawiesza ból istnienia. Jednak Dandarov podchodzi do mroku ze współczuciem: ból nie jest zły ani niewłaściwy, lecz jedynie drugą stroną radości. Nie mamy wyboru – musimy rozgrywać karty, jakie otrzymaliśmy, ostrożnie licząc na odrobinę ukojenia. Tak więc Dandarov przelewa swą wewnętrzną poezję na płótno. Postrzega życie jako zagadkę, na którą możemy tylko spekulować. Surrealne elementy w jego pracach nie mają być interpretowane wyłącznie jako surrealizm, lecz raczej jako osobista wizja artysty. „Nie ma nic bardziej surrealistycznego niż rzeczywistość wokół nas” – mówi. Nasza egzystencja to przecież sen. To jeden z powodów, dla których w jego dziełach pojawia się tyle symboli, jak np. niebieski pas w obrazie Europa (2023), przynoszący ze sobą morskie skojarzenia, czy krzyże w Mickey in the Bardo (2021) i Spring in Suburbia (2021), które odsyłają nas do istotnego elementu bizantyjskiego pochodzenia artysty. Tego rodzaju osobista symbolika ukazuje integralność rzeczy – w absurdzie wszystko znajduje się na tej samej płaszczyźnie. A sztuka współczesna może istnieć tylko z łaski historii sztuki. Odwołania do tradycji malarskiej odgrywają ważną rolę w twórczości Dandarova. Dutch Interior (2023) nawiązuje do The Lacemaker (1669–1670) Johannesa Vermeera. Widzimy tam kobietę – przyjaciółkę artysty – przewiązującą mięso, a właściwie tuszę, w niemal identycznej pozie i oświetleniu co u Vermeera. Vermeer żył w burzliwych czasach, tuż po wojnie osiemdziesięcioletniej, z dwunastką dzieci biegających po pracowni – nic z tego nie widać w jego spokojnych pracach. „Sztuka była jego schronieniem – te pokoje, to światło. Namalowałem mięso, aby pokazać, że wokół tego pięknego światła malował w całkowitej czerni i chaosie”. Mięso przywodzące na myśl dzieła Francisa Bacona (1909–1992) wiąże tę kompozycję z codzienną walką naszych czasów. Podobnie jak Giorgio Morandi (1890–1964), Dandarov preferuje stonowaną paletę. I tu szuka poezji – jego barwy nie krzyczą, a mimo to mówią wiele. Zamiast opowiadać liniową historię, artysta pragnie przekazać emocję. Kolory przypominają stare, patynowane fotografie, lecz postacie są wyraźnie współczesne – mogliby to być sąsiedzi czy kuzyni. Choć tytuły jak Europa (2023) czy Narcissus (2023) przywołują mitologię, widzimy w nich współczesnych ludzi. Mitologia działa tu jak środek poślizgowy do poruszenia bieżących uczuć i tematów. Dla Dandarova mitologia jest wciąż żywa: „Mitologia jest fundamentem naszych dusz. To z niej wyrastają nasze korzenie”. Może się wydawać, że tytuły odsłaniają znaczenie obrazów, jak w Venus and Mars (2023). Jednak poza opowieścią o zdradzie Wenus z Marsem kryje się tu nakładka młodszej historii. Obecność Wulkana, boga kuźni i górników, symbolizują wykuwające ze ściany młoty, co pozwala rozszerzyć interpretację symboli. Portret Marsa oparto na rzeźbie Arno Brekera (1900–1991), ulubionego artysty Hitlera. Poprzez tę kompozycję Dandarov używa narracji o cudzołóstwie, by połączyć wiele nici odniesień do wojen. Wenus pozostaje bez twarzy, bo – jak twierdzi artysta – niemożliwym jest oddać prawdziwe piękno: „Zostałbyś spalony w sekundę”. Czasem nie potrzeba twarzy ani ciała – dla Dandarova wszystko jest symbolem. Dandarov podkreśla, cytując Jeana Ganneta: „dzieło sztuki powinno wywyższać tylko te prawdy, które nie są demonstracyjne, których nie można doprowadzić do ostatecznych wniosków, nie negując ich i nas samych; niech żyją dzięki pieśni, ku której się stają i której są częścią”. Będąc poetyckim i symbolicznym przewodnikiem po udręce, sztuka Dandarova mówi o prawdzie, której nie da się pokazać. „Tak to czuję: pozwalam wam wsłuchać się w pieśni dzieła. Rozmowy o sztuce to tylko spekulacje – kto naprawdę wie, co jest prawdziwe?” Yasmin Van ’tveld, Uitstalling Art Gallery, 2023









